Quo vadis, fiskusie? JPK_CIT

Quo Vadis, Fiskusie?

JPK_CIT: dlaczego odpowiednie przyporządkowanie znaczników jest tak ważne?

Od 2026 r. każdy błąd w przypisaniu znacznika w JPK_CIT może kosztować… kontrolę podatkową. Dlaczego właściwe mapowanie kont staje się kluczowe?

⇩ Poniżej pragniemy Państwu przybliżyć najważniejsze (w naszej ocenie) znaczniki, których ignorowanie (ale jak się okazuje, również nadużycie) bądź brak właściwego oznaczenia może w naszej ocenie zwiększyć ryzyko kontroli podatkowej, a w konsekwencji skutkować zarzutami nierzetelnego prowadzenia ksiąg. ⇩

 S_12_1 jest znacznikiem obowiązkowym. To pole dla znaczników bilansowych, które dotyczy zarówno kont wynikowych, jak i bilansowych, które wpływają na bilans lub rachunek zysków i strat. Każde konto bilansowe musi mieć przypisany co najmniej jeden znacznik bilansowy lub wynikowy.

S_12_2 to również znacznik dla transakcji bilansowych oraz wynikowych, znacznik ten nie jest obowiązkowy. Należy go stosować w sytuacjach, gdy dane konto można określić jako aktywno-pasywne tj. do konta przyporządkowywany jest zarówno znacznik wynikowy jak i bilansowy.

S_12_3 jest to pole dla tzw. znaczników podatkowych, za pomocą których oznaczane są kategorie przychodów i kosztów nieujmowane w wyniku podatkowym. Znaczniki te mogą być przypisane do kont bilansowych oznaczonych znacznikami bilansowymi lub wynikowymi lub mogą zostać przypisane do kont pozabilansowych stworzonych wyłącznie na potrzeby rozliczeń podatkowych.

Znaczniki podatkowe (S_12_3) są dziś jednym z najważniejszych elementów JPK_CIT.
Ich poprawne przypisanie wymaga znajomości zarówno rachunkowości, jak i prawa podatkowego. Można powiedzieć, że konta pozabilansowe mogą bywać szczególnie „podchwytliwe” dla podatników, wobec czego w razie wątpliwości warto skontaktować się z doradcami podatkowymi, którzy chętnie wyjaśniają w jakich dokładnie sytuacjach należy go stosować, a w jakich nie.

Znacznik „inne”

Powinien być stosowany wyłącznie w wyjątkowych przypadkach, głównie na kontach pozabilansowych, gdy zdarzenie “nie pasuje” do żadnej innej kategorii.
Organy podatkowe z pewnością będą analizować częstotliwość jego stosowania. W naszej ocenie nadużywanie tego znacznika może włączyć „lampkę ostrzegawczą” i przyciągnąć uwagę fiskusa.

Dlaczego te znaczniki są tak istotne?

  • Dotychczas różnice między wynikiem bilansowym a podatkowym były raportowane zbiorczo, fiskus nie otrzymywał bezpośrednio informacji o tym co znajduje się we wspomnianej kategorii, nie otrzymywał również danych dotyczących podziału m.in. na różnice przejściowe i trwałe.. Teraz to się zmieni… w JPK_CIT konieczne będzie przyporządkowanie różnic do konkretnych znaczników oraz dodatkowo wykazanie ich w węźle RPD (rozliczenie podatku dochodowego).  W praktyce wdrożenie obowiązkowego raportowania w formie JPK_CIT oznacza, że: błędne przypisanie może zniekształcić obraz działalności w oczach fiskusa,
  • brak spójności między znacznikami bilansowymi, wynikowymi a podatkowymi może skutkować kontrolą podatkową (których ilość ponoć i tak ma wzrosnąć).

Zachęcamy do konsultacji. Pomożemy przeprowadzić mapowanie kont i uniknąć błędów interpretacyjnych w toku przypisywania znaczników podatkowych.

Quo vadis, fiskusie? JPK_CIT

Wraz z nadchodzącym obowiązkiem składania pliku JPK_CIT przedsiębiorcy muszą przygotować swoje systemy „od A do Z”. Kluczowym aspektem tej zmiany jest nie tylko techniczna zgodność ze schemą (XSD) ujawnioną przez Ministerstwo Finansów, lecz także właściwe zidentyfikowanie pól wrażliwych, czyli takich, gdzie ryzyko błędu, niezgodności lub ujawnienia danych jest najwyższe.

Plik JPK_CIT składa się z dwóch głównych struktur logicznych:

Pierwszej – JPK_KR_PD, która obejmuje dane z ksiąg rachunkowych, w tym zapisy dziennika, zestawienia obrotów i sald, konta syntetyczne i analityczne oraz drugiej – JPK_ST_KR, która obejmuje ewidencję środków trwałych oraz wartości niematerialne i prawne.

Jednak przejdźmy do kluczowego pytania, czyli – na które pola musimy uważać?

1/ Identyfikacja konta księgowego / znaczniki „PD”

W schemacie JPK_KR_PD wymagane są znaczniki kont rachunkowych (dla jednostek działających w oparciu o ustawę o rachunkowości). To pole może być krytyczne, gdy konta nie zostały wcześniej odpowiednio oznaczone lub korzysta się z systemu MSSF (gdzie słownik znaczników zostanie udostępniony oddzielnie).

2/ Dane identyfikacyjne kontrahentów

W projektach rozporządzenia przewidziano obowiązek od 2026 r. m.in. numeru NIP kontrahenta oraz numeru faktury w systemie KSeF. Tego typu dane są wrażliwe zarówno z punktu widzenia systemów IT (integracja, jakość danych) jak i ochrony danych osobowych/tajemnicy przedsiębiorstwa.

3/ Środki trwałe i WNiP – pola amortyzacyjne, metody amortyzacji

W strukturze JPK_ST_KR wskazywane są m.in. pola E_9_1, E_9_2, E_9_3 dotyczące amortyzacji w przypadku wyboru wielu metod amortyzacji podatkowej.

4/ Dokumenty źródłowe i zapisy w dzienniku / zestawieniach obrotów i sald

Ponieważ JPK_CIT przekazuje pełne księgi rachunkowe, wszelkie niedokładności, nieprawidłowe przyporządkowania kont lub brakujące dowody mogą przełożyć się bezpośrednio na błędy w pliku. Z uwagi na automatyzację, błąd w takim polu to realny problem.

Wdrożenie JPK_CIT to nie tylko obowiązek techniczny — to szansa na uporządkowanie danych, ale także zwiększone wymagania względem podatnika. Zrozumienie schemy, identyfikacja wrażliwych pól oraz właściwe przygotowanie procedur i systemów to klucz do sukcesu.

„Urządzenia przemysłowe” a podatek u źródła

Coraz więcej przedsiębiorstw korzysta dziś z rozwiązań chmurowych – od przechowywania danych po obsługę złożonych procesów IT. Warto jednak pamiętać, że nabywanie takich usług może rodzić skutki podatkowe. W wyroku z 27 maja 2025 r. (I SA/Gl 952/24 – orzeczenie nieprawomocne) Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gliwicach uznał, że zapłata za korzystanie z usług chmurowych może być traktowana jak należność za użytkowanie urządzenia przemysłowego w rozumieniu ustawy o CIT – a tym samym powinna podlegać opodatkowaniu podatkiem u źródła.

Tło sprawy

Sprawa dotyczyła spółki IT zajmującej się tworzeniem rozwiązań do gromadzenia, przetwarzania i dostarczania sportowych danych statystycznych. Aby realizować swoje projekty, spółka korzystała z usług Amazon Web Services (AWS) – m.in. do testowania i dystrybucji aplikacji. Dostęp do usług AWS wymagał posiadania konta w środowisku Amazon Web Services. Wszystko odbywało się w chmurze – spółka nie korzystała z żadnych konkretnych, fizycznie przypisanych jej serwerów ani sprzętu. Spółka nie miała wiedzy, gdzie dokładnie znajdują się urządzenia, przez które świadczone są usługi AWS. Serwery mogą być rozproszone po całym świecie. Istotne jest również to, że spółka nie zawierała umowy najmu, dzierżawy ani leasingu sprzętu komputerowego – płaciła jedynie za dostęp do określonych zasobów: pamięci, mocy obliczeniowej i transferu danych.

O co pytała spółka?

Spółka zwróciła się z pytaniem do Dyrektora Krajowej Informacji Skarbowej m. in. o to, czy wynagrodzenie za usługi AWS to należność za użytkowanie lub prawo do użytkowania urządzenia przemysłowego zgodnie z art. 21 ust. 1 pkt 1 CIT?

Spółka stała na stanowisku, że nie. Jej zdaniem brak fizycznego sprzętu i umowy najmu oznacza, że nie korzysta z żadnego urządzenia przemysłowego, a tym samym nie jest zobowiązana do poboru podatku u źródła od wypłacanych należności. Poza tym Spółka argumentowała, że nie prowadzi działalności przemysłowej, gdyż działa w branży IT, a nie np. w branży produkcyjnej.

Stanowisko fiskusa

Dyrektor KIS uznał stanowisko spółki w tej części za błędne.

Według organu pojęcie „urządzenia przemysłowego” należy rozumieć szeroko, nie tylko jako maszyny produkcyjne. Obejmuje ono każde urządzenie wykorzystywane w profesjonalnej działalności gospodarczej. Brak fizycznego dostępu do urządzeń nie ma znaczenia, jeśli przedsiębiorca faktycznie z nich korzysta nawet zdalnie.

Skoro spółka korzysta z określonych parametrów (pamięci, mocy obliczeniowej, transferu danych), to zdaniem KIS użytkuje urządzenie przemysłowe.

Co na to sąd?

Spółka zaskarżyła ww. interpretację indywidualną, ale Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gliwicach oddalił skargę.

Według sądu, spółka płaci za możliwość korzystania z określonych zasobów sprzętowych (np. objętość dysków, moc obliczeniową, transfer danych), czyli faktycznie za użytkowanie urządzenia przemysłowego, a tym samym wypłacane należności powinny podlegać opodatkowaniu podatkiem u źródła. W ocenie WSA pojęcie to trzeba rozumieć elastycznie i zgodnie z realiami współczesnej gospodarki cyfrowej.

Wnioski dla podatników

Omawiane rozstrzygnięcie potwierdza, że organy podatkowe, a w omawianym przypadku także Wojewódzki Sąd Administracyjny, prezentują szerokie, profiskalne podejście do pojęcia „urządzenia przemysłowego”. Oznacza to, że firmy korzystające z tego rodzaju usług powinny przeanalizować, czy ich płatności mogą być kwalifikowane jako należności z tytułu użytkowania urządzeń przemysłowych – a tym samym czy powinny podlegać opodatkowaniu podatkiem u źródła. To podejście znacząco zwiększa ryzyko podatkowe w branży IT i u dostawców nowoczesnych usług cyfrowych.

Omówiony wyrok to już kolejne orzeczenie z serii kwalifikacji urządzeń przemysłowych w kontekście obowiązków w podatku u źródła… na ten moment linia orzecznicza nie jest spójna, część sądów opowiada się za profiskalnym podejściem, natomiast część stoi na stanowisku, że należałoby stosować się do literalnego znaczenie sformułowania „urządzenia przemysłowe”.

Brak jednolitości oraz zmieniające się podejście sądów i organów podatkowych prowadzą do jednego wniosku – mało który podatnik może spać spokojnie.

W związku z tym warto zastanowić się nad możliwymi krokami, które mogą pomóc w minimalizacji ryzyka, w szczególności w kontekście nadchodzącej ery cyfryzacji i wszechobecnego raportowania do fiskusa (KSeF, JPK_CIT) – dzięki tym narzędziom organy podatkowe uzyskają dostęp do danych finansowych, do których wcześniej nie miały dostępu na etapie raportowania przez podatników.

Jak możemy pomóc?

Jeżeli w twojej firmie występują newralgiczne płatności, co do których nie masz pewności jak je zakwalifikować na gruncie WHT – skontaktuj się z nami, chętnie porozmawiamy o potrzebach Twojej firmy.

 

Nowe uprawnienia PIP (Państwowej Inspekcji Pracy)

W ostatnich latach model współpracy B2B stał się w Polsce niezwykle popularny szczególnie w branżach takich jak IT, marketing czy finanse. Dla firm to elastyczna forma współpracy, pozwalająca ograniczyć koszty pracy. Dla pracodawcy, taka umowa to między innymi brak obowiązku udzielenia urlopu wypoczynkowego, czy ponoszenia kosztów składek na ubezpieczenie społeczne.

Z kolei dla specjalistów, jest to sposób na większą niezależność i niższe podatki. Jednak to, co z pozoru wygląda jak typowa relacja biznesowa, w praktyce coraz częściej przyciąga uwagę kontrolujących. Zarówno ZUS, jak i Państwowa Inspekcja Pracy coraz częściej analizują, czy pod szyldem „B2B” nie kryje się tak naprawdę zwykły stosunek pracy. Warto więc wiedzieć, kiedy ryzyko reklasyfikacji jest realne, jakie mogą być konsekwencje i jak się przed nimi zabezpieczyć.

Umowa B2B to współpraca między dwoma niezależnymi podmiotami gospodarczymi. Wykonawca prowadzi działalność gospodarczą, samodzielnie organizuje swoją pracę, ponosi ryzyko gospodarcze i odpowiada wobec kontrahenta za wynik.

Z kolei umowa o pracę opiera się na podporządkowaniu pracownika pracodawcy. To pracodawca decyduje, gdzie, kiedy i jak wykonywana jest praca, a pracownik świadczy ją osobiście w zamian za określone wynagrodzenie. Kluczowy jest art. 22 Kodeksu pracy, który stanowi, że niezależnie od nazwy umowy, jeśli sposób wykonywania obowiązków spełnia warunki stosunku pracy, to taka relacja jest traktowana jak umowa o pracę. Przy zachowaniu powyższych kryteriów zastąpienie umowy o pracę na inną umowę cywilnoprawną jest niedopuszczalne.

W tym zakresie organy kontroli nie kierują się nazwą umowy, ale jej faktycznym przebiegiem. W praktyce oznacza to, że jeżeli relacja przypomina klasyczne zatrudnienie w oparciu o umowę o pracę to organy mogą uznać, że umowa B2B to tylko forma obejścia przepisów prawa pracy. Reklasyfikacja może być kosztowna zarówno dla wykonawcy, jak i dla firmy.

Warto podkreślić, że traktowanie umowy B2B jako umowy o pracę niesie konsekwencje zarówno dla osoby świadczącej usługi, jak i dla pracodawcy. Samozatrudniony może wówczas m. in. żądać od pracodawcy udzielenia zarówno bieżącego, jak i zaległego urlopu wypoczynkowego, czy wypłaty zaległego ekwiwalentu za niewykorzystany urlop po zakończeniu współpracy. Pracodawca z kolei będzie zobowiązany m. in. do uregulowania składek ZUS od wynagrodzenia pracownika za okres do pięciu lat wstecz.

Ponadto, zmiana kwalifikacji umowy (B2B?) na umowę o pracę wpływa również na rozliczenia podatkowe, szczególnie gdy samozatrudniony korzysta z 19% podatku liniowego. Ważnym aspektem jest również utrata prawa do odliczenia VAT.

Nie ma jednego uniwersalnego wzorca bezpiecznej umowy B2B ograniczającej ryzyko reklasyfikacji. Każda relacja wymaga indywidualnej analizy.

Państwowa Inspekcja Pracy (PIP) stara się zwalczać nadużycia w ww. obszarze. Na dziś dysponuje ona w tym zakresie pewnymi instrumentami prawnymi. Może kierować do sądu sprawy o „przekwalifikowanie” umowy, może stosować sankcje wykroczeniowe, w tym nakładać mandaty, może również wydawać wystąpienia i polecenia. W praktyce instrumenty te są jednak mało skuteczne w rękach PIP. Właśnie dlatego zapowiadane nowe uprawnienia PIP mają odegrać kluczową rolę w ograniczaniu nadużyć.

Nowe uprawnienia Państwowej Inspekcji Pracy, przewidziane w projekcie legislacyjnym, wprowadzają istotne zmiany. Reforma PIP daje inspekcji możliwość wydawania decyzji administracyjnych, które stwierdzają, że dana umowa cywilnoprawna w rzeczywistości stanowi umowę o pracę. Skutki takich decyzji w zakresie obowiązków przedsiębiorcy będą natychmiastowe. Nawet w przypadku odwołania, pracodawca będzie musiał niezwłocznie zacząć traktować kontrahenta jak pracownika tj. zgłosić go do ZUS, prawidłowo rozliczać wynagrodzenie i prowadzić dokumentację pracowniczą. Ponadto, decyzja PIP może mieć charakter wsteczny, w najgorszym przypadku może dojść do przekształcenia B2B w umowę o pracę aż do daty przedawnienia zobowiązań publicznoprawnych, co wiązałoby się z konsekwencjami podatkowymi i składkowymi oraz koniecznością uiszczenia odsetek od powstałych „zaległości”.

Po zakończeniu kontroli przeprowadzonej przez Państwową Inspekcję Pracy sporządzony będzie protokół. Kolejnym krokiem będzie wydanie decyzji stwierdzającej istnienie stosunku pracy, której wydanie należy do okręgowego inspektora pracy. Decyzja ta podlega natychmiastowemu wykonaniu, a złożenie odwołania przez pracodawcę nie wstrzymuje jej skutków. Odwołanie spowoduje wstrzymanie wykonania decyzji jedynie w zakresie zaległych obowiązków podatkowych i składkowych, aż do prawomocnego zakończenia postępowania.

Decyzje w sprawach reklasyfikacji będą wydawane przez okręgowych inspektorów pracy. Przedsiębiorca będzie miał możliwość odwołania się do Głównego Inspektora Pracy, a następnie do sądu pracy, który oceni sprawę merytorycznie, a nie jedynie pod kątem formalnej zgodności z prawem. Nowe uprawnienia PIP mają wejść w życie w pierwszej połowie 2026 r.

W związku z planowanymi zmianami w uprawnieniach Państwowej Inspekcji Pracy, przedsiębiorcy powinni dokładnie przyjrzeć się postanowieniom umów B2B z kontrahentami. Granica między samozatrudnieniem a faktycznym stosunkiem pracy staje się coraz bardziej istotna, a konsekwencje ewentualnej reklasyfikacji umów mogą być poważne zarówno składkowo, podatkowo, jak i organizacyjnie.

Jako kancelaria oferujemy kompleksowy audyt umów B2B, którego rezultatem jest szczegółowy raport obejmujący:

    • szacunkowy poziom ryzyka reklasyfikacji zawartych umów,
    • wyliczenie potencjalnych dodatkowych obciążeń publicznoprawnych (w tym składek ZUS oraz podatków), które mogłyby powstać w przypadku reklasyfikacji,
    • rekomendacje działań minimalizujących ryzyko reklasyfikacji lub wskazujące na zasadność zmiany formy współpracy.

Przeprowadzenie audytu umów B2B stanowi doskonałą okazję do weryfikacji dotychczasowych relacji kontraktowych i ograniczenia ryzyka sporów z organami kontroli. Połączenie przeglądu umów z ich aktualizacją lub dostosowaniem modelu współpracy może być jednym z narzędzi zabezpieczających przedsiębiorcę przed nieprzewidzianymi kosztami wobec ZUS i administracji podatkowej, a także przed potencjalnie wieloletnimi postępowaniami sądowymi.

Zapraszamy do bezpośredniego kontaktu z naszymi ekspertami.

Quo vadis, fiskusie? KSeF

KSeF nadchodzi i zmieni sposób, w jaki będziemy wystawiać odbierać faktury, a także wpłynie na sposób realizacji części procesów wewnątrz organizacji. W procesie przygotowania, większość firm skupia się na integracji z KSeF i umożliwieniu wysyłki i odbioru faktur, a nie na tym, co się może wydarzyć w praktyce. Poniżej przedstawiamy trzy pułapki, w które przedsiębiorcy – pomimo świadomości konieczności przygotowania do KSeF i poczynienia kroków w tym zakresie mogą wpaść oraz podpowiadamy, jak ich uniknąć.

  1. Brak realistycznego testu oraz procedury awaryjnej

Choć firma może przejść test w udostępnionym środowisku KSeF, to wersja testowa może nie odzwierciedlać codziennego życia organizacji (np. dużego wolumenu faktur, wielopoziomowej akceptacji lub dekretacji dokumentów, czy też zaangażowania kilku działów w dany proces).

Brak zaplanowanego trybu „offline/awaryjnego” może spowodować, że w momencie niedostępności systemu sprzedaż/księgowość stanie w miejscu.

Rozwiązanie? Zaplanuj procedurę awaryjną – co robisz, gdy KSeF nie działa? Jakie działania podejmiesz, jeśli problemy z połączeniem z KSeF będą wynikały z przyczyn leżących po Twojej stronie i kto będzie w tym zakresie decyzyjny? Czy i jak wystawisz faktury w trybach offline?

  1. Dane i procedury „na papierze” vs rzeczywistość systemu

KSeF zweryfikuje faktury pod względem technicznym i tego, czy zostały wystawione przez osobę uprawnioną. Jednak to od dostosowania wewnętrznych procedur podatnika zależy, czy faktura sprzedaży rzeczywiście zostanie wystawiona w sposób prawidłowy, a faktura zakupowa odpowiednio zadekretowana. Brak zmapowania faktur sprzedażowych do schemy faktury ustrukturyzowanej, a także brak komunikacji z kontrahentem w zakresie umieszczania na fakturach dodatkowych danych, może powodować, że  ale to nie znaczy, że kontrahent czy Twoje wewnętrzne procedury są dostosowane. Faktura może być „wystawiona”, ale jej odbiorca może mieć problem bowiem to poprawność wprowadzonych danych (np. NIP, dane kontrahenta, kwoty) jest kluczowa.

Błędy = odrzucenia, opóźnienia, ryzyko sankcji.

Rozwiązanie? Przeprowadź audyt danych w systemach wewnętrznych oraz ustal ujednolicone procedury wprowadzania danych i walidacji przed wysyłką.

  1. Ignorowanie procesów między działami

Należy pamiętać, że KSeF to nie tylko obowiązek fakturowania, ale też zmiana, która realnie wpływa na cały proces: od działu sprzedaży, po księgowość, aż po zakupy. Firmy często nie zauważają wpływu na dział zakupów (odbiór faktury), logistykę (rozliczanie dostaw) czy relacje z dostawcami.

Co więcej, mniejsze firmy mogą sądzić, że KSeF jeszcze nie będzie ich dotyczył, a przecież będą już odbierać faktury od większych kontrahentów za pośrednictwem KSeF.

Rozwiązanie? Zmapuj procesy w swojej firmie end to end: to odbiera, jakie systemy są zaangażowane.

KSeF to oczywiście szansa, ale również ryzyko. Jeśli traktujesz go tylko jako „podłączamy fakturowanie”, możesz przegapić moment, kiedy system faktycznie zacznie działać i ujawni słabości w danych, procesach i współpracy między działami.